Jubileuszowo

Po zaśnieżonym Skaryszaku, na czterech dystansach, przebiegli uczestnicy, dziesiątego już, biegu Wedla. Wszystkiego było po tzw. kokardkę: frekwencja - marzenie, walka na dystansie - niczym boje naszych szczypiornistów, finisze - naciskanie do upadłego, pakiety startowe i metowe - na bogato, organizacja - bez zarzutu, pogoda - biegowa w sam raz, podłoże - błoto, śnieżek, liście i trochę lodu (taki klimat…), doping - wzmacniający psychę do syta, jedzonko po biegu - mniam (do wyboru: zupa, kawa, gorąca czekolada, grill), nagrody dla czołówki oraz losowane, dla wszystkich - z górką. I czego więcej potrzeba… jedenastego biegu Wedla! Ale to za rok… już tęsknimy.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.