Subiektywnie o ZaDyMNie

Start o trzeciej rano i zaraz wyjazd do PK 5 (krzaki, skraj bagienka, obok droga szutrowa). Po odjeździe piątego zespołu, przenosiny na przepak A (północna część Otwocka, rowery, rolki, kajaki). Jeszcze ciemno, jeszcze sucho. Czekanie na brzegu Świdra; co pierwsze - deszcz, czy team w kajaku (byli równocześnie). Odjazd w kierunku stadionu, leje; jest stadion, jeszcze bardziej leje. Trzy pierwsze zespoły rozwiązują zagadkę logiczną (takie zadanie specjalne), leje coraz mocniej. Teamy po kolei nikną w lesie (skąd tyle deszczu w tych chmurach…); wracają i biorą się za wodne łucznictwo (taka dyscyplina i takie zadanie specjalne). Odjeżdżają w kierunku mety. Ja też (oni przez las, ja asfaltem po kałużach). Koniec; Adventure Races koło Otwocka. Walczono też na innych trasach - biegowo i rowerowo… Ale ja, głównie Adventure Races; Stara Wieś, okolice Otwocka… mokrość pełna, niech tam mokrość - było cudnie…

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.