Na trasie górskiego maratonu

Z zawodnikami przeszedłem (przetruchtałem) prawie dwadzieścia kilometrów. Było pochmurno, padał deszcz, potem świeciło słońce; biegaliśmy po leśnych drogach i po łąkach, wdrapywaliśmy się na kamieniste podejścia i szybko z nich schodziliśmy. Fotografowałem ich wysiłek, ale prawie wszyscy się wtedy uśmiechali… że niby to proste - 46 kilometrów po górach i jeszcze te 4 kilometry przewyższenia (+/-)… może i proste; jak Maraton Gór Stołowych…

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.