Obiektywem w orienteering

Wszystko było w najlepszym gatunku. Temperatura ponad trzydzieści stopni i piasek na polnych drogach przypominał o pustynnych szlakach; wizualnie też nieźle (świeże listki wspólnie ze słońcem zieleniły każdy obrazek); zachowywano się bardzo walecznie, bo w ostatnim dniu zawodów start był interwałowy (kto pierwszy na mecie, ten wygrał trzydniówkę); towarzysko - super (lubimy się z wzajemnością…); logistycznie - miłe niespodzianki (gorące dania prosto z kotła, kąpiel w basenie na środku łąki). Dobra, koniec wychwalania, teraz poważne konkrety: coroczne Grand Prix Mazowsza w Biegu na Orientację, tradycyjnie bezbłędna organizacja, tradycyjnie zadowoleni uczestnicy ze wszystkich grup wiekowych, tradycyjnie spełniony artystycznie fotograf. Spotykamy się za rok (tradycyjnie…).

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.